2011-06-20 09:35:50
Swan
Lekarze rodzinni skupieni w Porozumieniu Zielonogórskim już informują, że po zakończeniu rozpoczętych w ubiegłym roku cykli szczepień nie rozpoczną nowych. W efekcie pacjenci nie znajdą przychodni, która zechce ich uodpornić przykładowo. na grypę. W połowie 2010 r. zaczęły obowiązywać przepisy ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u osób. Podzieliła ona szczepienia na obowiązkowe i zalecane. Pierwsze, przykładowo. przeciw błonicy u dzieci czy wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, pacjent musi przyjąć. Lekarz nie może wziąć za takie szczepienie kasy. Jego koszty refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia. Tymczasem opłatę za szczepienia zalecane, tj. przeciw grypie czy ospie, według przepisów wspomnianej ustawy pacjent musi wnieść już sam. – Wcześniej szczepionki zalecane mieliśmy u siebie w gabinecie. Przychodził do nas zainteresowany, badaliśmy go i ewentualnie dawkowaliśmy odpłatnie farmaceutyk. Pobierania opłat za szczepienia zabroniło nam dobitnie zarządzenie prezesa NFZ z grudniu 2010 r. – tłumaczy Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. W konsekwencji zmiany przepisów pacjenci mogą być zmuszeni do zakupu szczepionek przykładowo. w aptece i przyniesienia jej do gabinetu lekarskiego. – Lekarze rodzinni nie zamierzają się godzić na wypisanie recepty na szczepionkę zalecaną. Nie wolą brać odpowiedzialności za szczepienie farmaceutykiem przechowanym i dostarczonym w niewiadomych okolicznościach, bo ma możliwość to tylko zaszkodzić pacjentowi – wyjaśnia problem Jacek Krajewski. Do obowiązkowych szczepionek musi być zastosowany zimny łańcuch chłodniczy, który w przychodniach nadzoruje inspekcja sanitarna. Lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego niepokoi bierność resortu zdrowia. – Minister zdrowia Ewa Kopacz zobowiązała się w grudniu 2010 r., że rozwiąże problem, zmieniając przepisy. Do tej pory jednak nie przedstawiła nam konkretnych rozwiązań – dodaje Jacek Krajewski. – Nie dziwię się protestom lekarzy. Nie mogą wiedzieć, czy przykładowo. pacjent nie jeździł ze szczepionką w upale. W razie powikłań poszczepiennych z całą pewnością wystąpi z roszczeniami do lekarza – mówi Aneta Król-Żurawska, ekspert ochrony zdrowia. Z tego samego powodu, terminu „sinusitis" (zapalenie zatok) używa się w piśmiennictwie naukowym zamiennie z „rhinosinusitis" (zapalenie zatok i jamy nosowej). Wydzielina śluzowo-ropna z nosa i przedłużające się „przeziębienie" pozwalają podejrzewać zapalenie zatok. Uporczywe katary, nawracające zapalenia górnych dróg oddechowych, zapalenia oskrzeli mogą wiązać się z nierozpoznanym i nieleczonym zapaleniem zatok. Jeść wyłącznie żywność z pewnego źródła, pić butelkowaną albo przegotowaną wodę, w bardzo wielu sytuacjach myć ręce, uważać na kleszcze i osy – takie rady mają eksperci dla osób, które chcą zdrowo i bezpiecznie spędzić wakacje. – Podczas wakacji szczególnie częste są zatrucia i zakażenia pokarmowe. Są one następstwem spożycia pokarmów albo wody zanieczyszczonych chorobotwórczymi bakteriami, wirusami albo pasożytami. Sprzyja im wysoka temperatura , a dodatkowo zmiana warunków, związana z podróżowaniem i wypoczynkiem – mówi dr Jolanta Szych z Zakładu Bakteriologii Państwowego Zakładu Higieny. Choć największe obawy budzi na dzień obecny szczep EHEC O104 Escherichia coli, groźne mogą być również EHEC O157, pałeczki Salmonella, Shigella, Campylobacter czy Yersinia. Zwłaszcza narażone na zatrucia i zakażenia pokarmowe są niemowlęta, niezbyt duże dzieci i mężczyźni i kobiety w podeszłym wieku , a oprócz tego podróżujące po państwach o niskich standardach higienicznych, gdzie częsta jest „biegunka podróżników”. Też mężczyźni i kobiety, które przyjmują leki neutralizujące kwas żołądkowy lub zmniejszające jego wydzielanie, są bardziej narażone – jednak nie powinny przerywać leczenia bez konsultacji z lekarzem. Podawanie probiotyków – kapsułek z „dobrymi” szczepami bakterii – może zmniejszyć zagrożenie, ale nie wszystkie probiotyki są tak samo skuteczne. W państwach egzotycznych zatrucia pokarmowe powinno się leczyć miejscowymi lekami, całkiem dobrze dostosowanymi do tamtejszych zarazków. Oprócz wirusów i bakterii groźne mogą być również pasożyty. Na przykład surowe i półsurowe mięso (w Polsce – zwłaszcza mięso dzika) grozi zarażeniem toksoplazmami i włośniami – dlatego nie powinny go spożywać kobiety ciężarne. Picie nieprzygotowanej wody ze studni czy strumienia może być przyczyną giardiozy, kryptosporidiozy czy toksoplazmozy. Pasożytami można się zarazić od zwierzęcia, mogą także być obecne na niemytych warzywach i owocach.